GP Niemiec

Grand Prix Niemiec

 

Deszcz przywitał kierowców podczas pierwszego treningu na torze Hockenheim. Zawodnicy powracający po rocznej przerwie na ten obiekt musieli zmagać się z niesprzyjająca pogodą i niską jak na wyścigi F1 tempertaturą poniżej 20 stopni Celsjusza. W 2009 GP Niemiec rozegrano na słynnym torze Nurburgring.

Wyścig w ten weekend był szczególnie ważny dla zespołu Mercedesa, którego siedziba znajduje się nie daleko od obiektu na którym ścigali się kierowcy. Pomijając fakt, iż było to domowe Grand Prix dla aż sześciu kierowców, Schumachera, Rosberga, Sutila, Vettela, Glocka i Hulkenberga, jednemu z nich szczególnie zależało na bardzo dobrym występie przed własną publicznością. Tym kierowcą był Michael Schumacher powracający do Formuły 1 po trzech latach przerwy, a do tego nie jeżdżący już dla Ferrari ale reprezentujący barwy zespołu wspieranego przez koncern z niebagatelną historią czyli Mercedesa.

Pierwszy trening wygrał Adrian Sutil z Force India, dość nieoczekiwanie. Duży wpływ na wynik miał padający z przerwami deszcze. Wyniki tego treningu są dość zaskakujące np.: Schumacher był dopiero 23!, za nim był już tylko Sakon Yamamoto. Alonso zajął zaś dopiero 19 miejsce. Kubica był dopiero 13. Zaś Hamilton rozbił swój bolid.

Drugi trening to powrót formy Ferrari i zwycięstwo Fernando Alonso, tym samym Hiszpan pokazał iż zespół z Maranello może nawiązać walkę z kierowcami McLarena i Red Bulla. Szczególnie jeśli dodamy do tego fakt, iż Massa był trzeci, a rozdzielił ich tylko Sebastian Vettel.

Ostatni trening to wygrana Vettela przed Alonso, ale w czołowej czwórce byli tylko kierowcy Ferrari i Red Bull Racing.

Kwalifikacje przebiegały bez większych emocji w pierwszej części, jedynie Vitantonio Liuzzi rozbił swój bolid, wypadając z zakrętu numer 17 i po obróceniu uderzając w ścianę na prostej start-meta. Nikomu nic się nie stało, ucierpiały jedynie reklamy. Jednak urwane koło z bolid Włocha przeleciało tuż przed nadjeżdżającym samochodem zespołu Virgin, na szczęście nie doszło do tragedii. Więcej emocji było podczas Q2 kiedy to Schumacher przegrał 10 miejsce i awans do ostatniego etapu ze swoim partnerem z zespołu, Rosbergiem, o zaledwie 0,008 sekundy. W trzeciej części kwalifikacji poza zawodnikami zespołów, Ferrari, McLaren, Red Bull i Williams był jeszcze Kubica i Rosberg. Robert zajął 7 miejsce, tuż za zawodnikami trzech najlepszych zespołów, wyprzedzając Nico i obu kierowców ze stajni sir Franka Williamsa. Pole position zdobył ostatecznie Vettel przed Alonso, ale był lepszy tylko o 0,002 sekundy. A to czołowa dziesiątka przed startem do niedzielnego wyścigu o Grand Prix Niemiec.

  1. Sebastian Vettel (Red Bull) 1:13, 791

  2. Fernando Alonso (Ferrari)

  3. Felipe Massa (Ferrari)

  4. Mark Webber (Red Bull)

  5. Jenson Button (McLaren)

  6. Lewis Hamilton (McLaren)

  7. Robert Kubica (Renault)

  8. Rubens Barrichello (Williams)

  9. Nico Rosberg (Mercedes)

  10. Nico Hulkenberg (Williams)

Start do wyścigu był ciekawy. Kubica próbował się przebić na wyższe miejsce, jednak po paru zakrętach powrócił na 7 miejsce, z zajmowanej przez chwilę 5 lokaty. Najwięcej zyskał Schumacher awansując z 11 miejsca na 8, tuż przed Kubicą. Najgorzej wystartował Vettel tracąc pierwsze miejsce na rzecz Massy, który dawno tak dobrze nie wystartował. Sebastiana wyprzedził jeszcze Fernando Alonso i tym sposobem dwa Ferrari znalazły się na czele, po raz pierwszy od Grand Prix Bahrajnu. Hamilton przesunął się z 6 lokaty na 4 miejsce, spychając Marka Webbera. Jeśli chodzi o emocje podczas całego wyścigu to towarzyszyły one jedynie podczas zjazdów na pit stop i wymianie opon. Nie było ciekawych starć pomiędzy czołowymu kierowcami. Kubica sukcesywnie budował swoją przewagę nad Mercedesami, jednocześnie Button odjechał mu za daleko, przez co Robert mógł się skupić tylko na dowiezieniu 7 miejsca do mety.

 

Emocje pojawiły się kiedy szefowie Ferrari poprosili Massę o przepuszczenie Alonso, oczywiście nie w dosłowny sposób. Obiektywnie patrząc Hiszpan był trochę szybszy od Brazylijczyka i po wyprzedzeniu go odjechał na około 3 sekundy. Problem miał za to Massa, do którego bardzo szybko zaczął się zbliżać Vettel, jednak do ataku na 2 miejsce nie doszło. Postawa Ferrari ma swoje uzasadnienie, nie mnie niesmak pozostał, szczególnie że inżynier wyścigowy Massy przekazał mu tę wiadomość w mało inteligentny sposób.

Kolejny wyścig w sezonie, o którym nikt nie będzie pamiętał poza incydentem z udziałem Ferrari. Podsumowując jest to zdecydowany powrót do walki o mistrzostwo świata zespołu z Maranello, który odniósł podwójne zwycięstwo w ten weekend.

Opracował:

Paweł Krzeski

Zdjęcia:

www.wp.pl
www.interia.pl

 Nasi Przyjaciele:

Blog Pawła  Krzeskiego na temat F1

 

  Nasze Witryny:

 

poprzednia strona: GP Węgier
Next page: GP Wielkiej Brytanii